Ostatnio gruchnęła wieść, że za rok w Opolu trzeba będzie śpiewać bez playbacku. Zgroza to i straszna krzywda dla naszej artystycznej wierchuszki. Wszyscy pożal się Boże artyści stracą, przynajmniej teoretycznie, niepowtarzalną okazję by prezentować się w blasku reflektorów nie nadwyrężając zbytnio swych strun głosowych. Ba – nie zdzierając ich w ogóle.
Ten, kto wymyślił termin „śpiew z playbacku” zasługuje na miano dziedzica Goebbelsa. Najcudowniejsze jednak jest to, że wszyscy z ochotą przyklasnęli tej idei. Począwszy od wszelakiej maści organizatorów, wykonawców, producentów, przez krytyków i w końcu – publiczność. O ile tych pierwszych można zrozumieć, o tyle reakcje publiczności są cokolwiek wszeteczne. Oklaskiwać artystów, owszem – ale za co? Za wygląd? Koncert to nie rewia mody, tam się śpiewa. A że nie każdy potrafi, to trudno – Mandaryna może co najwyżej mikrofon nosić lepszym od siebie.
Widocznie decyzja ta zapadła po żenadzie z udziałem wyżej wymienionej artystki. Cóż, swym popisem splendoru uroczystości nie dodała, a nic tak nie podniesie poprzeczki jak obietnica dobrego show bez magnetofonów w tle. Jednak czy w takiej sytuacji nie byłoby prościej po prostu wyłączyć mikrofony występującym? Niech skaczą jak pajacyki, kupczą silikonem, ale na miłość boską, niech nie śpiewają – jeszcze publiczność usłyszy i sprzedaż spadnie.
W świetle powyższych decyzja o graniu bez playbacku może dziwić równie wielce, co marzenia Leppera o kolejnej kadencji w Sejmie. Gdy się jednak bliżej przyjrzeć komunikatowi, to okaże się, iż playback można będzie stosować wszędzie prócz Debiutów i Superjedynek.
Zaiste, genialne rozwiązanie! Najpopularniejsze koncerty polecą z taśmy a gawiedź z uciechy, że wzrósł poziom artystyczny będzie uszami wprost klaskać. Na śpiewane na żywo popłuczyny w postaci nędznego hiphopu czy innego barachła i tak nikt nie zwróci uwagi.
Cóż, za dwa lata okaże się, że całe Opole idzie bez taśmy. Komunikat ten będzie jednak dotyczył tylko prezenterów.

8 comments
1. Phnom (anonymous), Dec 10, 2006 12:51:48 PM #
A ja jednak wole Twoje (p)opisy gadulcowe ;)
2. Tux (anonymous), Dec 16, 2006 11:50:58 AM #
Ale w ktorym Opolu? Cos sie namnozylo festiwali (: Zupelnie, jakbysmy mieli kogo sluchac.
3. gregorius, Dec 16, 2006 4:39:41 PM #
Chodzi oczywiscie o ten najbardziej znany i uwielbiany (?). Albo wkurzajacy, jak kto woli.
4. Obywatel (anonymous), Jan 2, 2007 2:57:53 PM #
Phew. Głupie to. Opole nigdy mi się nie podobało, oglądam te festiwale tylko dlatego, że jest na co ponarzekać, poza tym zawsze to jakiaś kontrola stanu naszej muzyki rozrywkowej.
Z tym oklaskiwaniem artystów to jest dziwnie. Bo przecież granie też szło zawsze z playbacku, co akurat rozumiałem jako tako, bo przyjęło się że na takich festiwalach ciężko co pięć minut zmieniać ustawienia zespołom - poza tym każdy musiałby taszczyć kupę własnego sprzętu na scenę, co zajmuje za dużo czasu. Ale śpiewania z playbacku nie pojmuję.
Chociaż granie z playbacku też naciąganą sprawą jest, bo są festiwale, na których muzyka również jest na zywo i jakoś nie stanowi to problemu (Sopot, TopTrendy...)
5. gregorius, Jan 2, 2007 8:30:04 PM #
Top trendy jest na zywo? Pierwsze slysze, szczerze mowiac...
6. pysiek (anonymous), Jan 8, 2007 12:59:47 AM #
jakoś, choćby w takim roskilde, czy, nie przymiezając, rodzimym woodstocku zespoły taszczą sprzęt i ładują się ze swoim stuffem i nikomu to nie przeszkadza. publika jak kocha to poczeka. to tyle jesli chodzi o granie z playbacku.
pzdr.
p.s. grzesiek pisz czesciej. czerskiemu sie nie chce, a ja nie mam co czytac i sie nudze ;)
7. marahat (anonymous), Jan 10, 2007 10:35:10 AM #
pointa :)
8. reod (anonymous), Aug 25, 2007 7:12:31 PM #
Tak szczerze, to słuchając niektórych artystów na koncertach i mając w głowie zapis nagrań studyjnych to czasem żal.pl
Nawet ci uważani za ,,wielkich''