<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet type="text/xsl" href="http://gregorius.blogr.com/stories/rss2html.xsl"?>
<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"><channel><title>gregorius.blogr.com - Blog (RSS 2.0)</title>
<link>http://gregorius.blogr.com/stories/</link>
<description>XML Feed</description>
<language>en</language>
<pubDate>Thu, 18 Oct 2007 16:22:30 +0200</pubDate>
<image><url>/static/modUserIcons/gregorius-icon.icon.jpg</url>
<title>gregorius</title>
<link>http://gregorius.blogr.com/stories/</link>
<width>48</width>
<height>48</height>
</image>
<item><title>Moja aukcja allegro</title>
<link>http://gregorius.blogr.com/stories/1091280/</link>
<description>&lt;div style=&quot;text-align: center&quot;&gt;&lt;font size=&quot;5&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-family: Courier New,Courier,mono; font-weight: bold&quot;&gt;Przedmiotem aukcji jest &lt;span style=&quot;color: #ff1616&quot;&gt;mój głos&lt;/span&gt; w wyborach do Sejmu na terenie Wrocławia.  &lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style=&quot;text-align: center&quot;&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;font size=&quot;3&quot;&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Przyszły pośle!  Chcesz zaimponować Kaczyńskim? Tuskowi? A może Olejniczakowi? Oto okazja dla Ciebie! &lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już za jedyną złotówkę możesz zyskać przychylność jednego z ciekawszych wyborców w tym kraju: umysł młody, światły, bystry również. Student dwóch kierunków, parający się pracą umysłową. Zauważ, że nie jest to bez znaczenia dla przedmiotu aukcji, gdyż &lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;atrybuty te gwarantują, iż nie pomylę się podczas zakreślania kratek na liście wyborczej. &lt;/span&gt;Poza tym, zwróć uwagę - jestem jednym z nielicznych mego rodzaju, który nie będzie głosował w Londynie.      &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Jeszcze się nie zdecydowałeś? Czytaj dalej! Moja oferta jest jedyna w swoim rodzaju!   &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solennie obiecuję, że &lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;nie rzucę nawet okiem na program Twojej partii. &lt;/span&gt;Nie interesuje mnie, na co będziesz chciał przeznaczyć podatki - możesz z nimi zrobić cokolwiek zechcesz: wylać asfalt przed swoim domem, dorzucić się do bursztynowego ołtarza w Gdańsku, a nawet wyjechać na delegację do Chin, podczas której, w co wierzę z całego serca, będziesz mógł krzewić demokrację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przepytam Cię również o Twoje dochody. Nie interesują mnie także Twoje układy (ani nawet ich symulacje komputerowe), konta w Szwajcarii, poczynania twoich praszczurów (choćby w Wermachcie służyli...) ani nawet to, że jedną lampkę wina łatwo pomylić z dziesięcioma. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Zobowiązuję się również nie rozliczać ani Ciebie, ani Twojej partii z realizacji obietnic przedwyborczych.&lt;/span&gt; W sumie i tak nie będę wiedział, co chcecie zmienić w Naszej Ojczyźnie Matce.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Jak widzisz, jestem wyborcą idealnym. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie oczekuję od Ciebie niczego, poza &lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;wylicytowaną kwotą, która w istocie jest zwrotem kosztów za starte obuwie w drodze do urny.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Życzę szczęścia w licytacji i udanej, pełnowymiarowej kadencji Sejmu RP.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Twój szczerze oddany &lt;br /&gt;&lt;span style=&quot;font-weight: bold&quot;&gt;Wyborca&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;p&gt; &lt;br /&gt;PS. Do pracowników Allegro: aukcja jest zgodna z regulaminem Allegro, gdyż de facto jej przedmiotem jest usługa ścierania obuwia w drodze do lokalu wyborczego na terenie Wrocławia. Zauważcie również, że pomimo aukcji mój głos w dalszym ciągu pozostaje tajny, więc ewentualne usunięcie aukcji będzie bezpodstawne.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Link do oryginału: &lt;a href=&quot;http://allegro.pl/item258114158_glos_w_wyborach_do_sejmu.html&quot;&gt;http://allegro.pl/item258114158_glos_w_wyborach_do_sejmu.html&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Niestety - pracownicy Allegro nie umieją czytać, nie mają również za grosz poczucia humoru. Begerowa mogła za paliwo płacić, a ja nie mogłem odpłatnie ścierać obuwia? Trudno... Jedyna pociecha, że nie dostała się do Sejmu patriotka, kurza jej twarz. &lt;/p&gt;</description>
<guid isPermaLink="true">http://gregorius.blogr.com/stories/1091280/</guid>
<pubDate>Thu, 18 Oct 2007 16:22:30 +0200</pubDate>
<dc:creator>gregorius</dc:creator>
</item>
<item><title>Nocny do Wrocławia</title>
<link>http://gregorius.blogr.com/stories/1048383/</link>
<description>&lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;Jeździ przez cały rok. Codziennie. Opuszcza Przemyśl kilka minut po 22 zabierając ze sobą sennych pasażerów. Niektórych do Wrocławia, część jednak zostawia gdzieś po drodze. Środek transportu, sposób na przewiezienie trefnego towaru. Dla niektórych miejsce zarobku. Nocny pociąg relacji Przemyśl – Wrocław.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wlecze się leniwie. Stacja za stacją przemyka w półgodzinnych odstępach, nieraz dużo rzadziej. Gdyby człowiek chciał całą drogę patrzeć przez okno, to rozmazane latarnie tylko miejscami orałyby ciemność świetlistą smugą nieśmiałego światła. Poza tym pustka. Oczy same się zamykają. Pół biedy, gdy jest się samemu w przedziale. Wystarczy ściągnąć buty i cały fotel do dyspozycji. Całkiem wygodny, tylko zagłówków nie ma.&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;Samotność...&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Zazwyczaj ludzi jest mało. Ci co wsiadają w Przemyślu, to albo studenci, albo przybysze ze wschodu. Inni to rzadkość. Różnica niewielka – wszyscy z torbami, plecakami, tobołami. Półki się uginają. Ciężko powiedzieć, co kto wiezie. Czasem jakiś komputer, domowe jedzenie do akademika, ubrania. Pasażerowie z byłego ZSRR tradycyjnie – na handel. Co? Wszystko, co da się sprzedać. Nierzadko papierosy i alkohol. Szkło jednak nie dzwoni w kratowanych torbach. Zbyt niebezpieczne.&lt;/p&gt;  &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Wchodzą zaraz do pierwszego wagonu. Najwygodniej, bo zaraz po wyjściu z podziemnego przejścia. Odwieczny rytuał: poszukiwanie samotności. Magia alienacji kusi. W pierwszym przedziale ktoś siedzi, podobnie w następnym. Mało kto wchodzi do już zajętego. Przemierzają cały skład. Stacja początkowa, więc nietrudno o pusty kąt. Wystarczy być wcześniej. Gdy człowiek ma szczęście to jedzie sam co najmniej do Rzeszowa. Czasem dalej.&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;...w tłumie...&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Na ogół jednak pociąg nie pozwala zapomnieć o drugim. Przysiadają się szybko, często już na następnym postoju. Niektórzy wchodzą, pytają czy wolne. Inni bez słowa rzucają torbę na półkę i zajmują miejsce. Rozmowy w nocnym to rzadkość. Noc, oddzielona od przedziału cienką szybą, dziwnie wygasza człowieka.&lt;/p&gt;  &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Zdarzają się różni ludzie. Samotni, pary. Czasem z dziećmi. Zmęczeni, śpiący. Jedni z książką, inni z piwem. Pierwsi milczący, zatopieni w swoim świecie, nie narzucają się. Drudzy – zazwyczaj wylewni. Zwykle opowiadają, mimo, że nikt nie chce słuchać. O pracy, rencie, bezrobociu, rządzie. O własnych demonach. Mówią, nie dyskutują. Stwierdzają, nie przekonują – nawet gdy ktoś się włączy. Im wystarczy, że powiedzą. Sądy wyrzucane znad aluminiowej puszki są równie niezmienne, jak trasa pociągu. Człowiek skazany na walkę z beznadzieją szuka oparcia w obcym. W alkoholu również. Zasypiają zmorzeni podróżą. Siedzieć koło takiego to udręka – nigdy nie wiadomo, jak się zachowa.&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;...barbarzyńców&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Najgorzej jest podczas derbów. Pociąg wypełnia się agresją i szalikami. Dworce – policją. Gdy pośpieszny wjeżdża na peron, ludzie w przedziale wstrzymują oddech patrząc ukradkiem na puste miejsca obok. Wsiadają. Przesuwają się korytarzem wagonu. Nachalnie, lekceważąc sen spowijający pociąg. Depczą go wulgarnością, wściekłym spojrzeniem w kierunku Policji i gwałtownością ruchów. – Skąd państwo są? Pan jest z Gorzowa? Wy tam macie nienawiść do Niemców – dwudziestokilkuletni mężczyzna z blizną na policzku zaczyna rozmowę. Ignorowany idzie szukać ciekawszego przedziału. Kolejna stacja. W pociągu jadącym w przeciwną stronę kibice z Trójmiasta. – Arka Gdynia! – wybuchają, widząc powiewające szaliki z nocnego do Wrocławia. – Kurwa! Świnia! – odpowiada jeden wagon ze składu. Policjanci obojętnie obserwują obydwa pociągi. Pasażerowie starają się nie patrzeć.&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;Strach przed Innym&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Cisza potrafi być zdradliwa. Światła wygaszone, lokomotywa ciągnie wagony przed siebie w pustkę. Mało kto nie śpi. Ludzie wykorzystują wszystko: plecaki, kurtki, nawet zasłony w przedziałach. Każda rzecz jest dobra, by oprzeć głowę. Rytmiczny stukot kół nie przeszkadza. Wprost przeciwnie. Sen przychodzi szybko. &lt;/p&gt;  &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Nie dla wszystkich jednak. Niektórzy liczą na zmęczenie pozostałych. – Nie chciałem usnąć. Wystarczyła chwila. Zostawili torbę, wyjęli sam komputer – student nie kryje złości. Kradzieże w nocnym to norma. Najłatwiej stracić coś przejeżdżając przez konurbację śląską. Częste stacje i środek nocy stwarzają świetne warunki. Kolej niezbyt się tym przejmuje. Na wiadomość o chodzących po składzie podejrzanych typach konduktorzy wzruszają ramionami. Służby Ochrony Kolei przejdą dwa razy po pociągu i na tym się kończy ich praca. Czasem ktoś jedynie dostanie mandat za otwarte piwo.&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;Pokątny handel&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Paradoksalnie, o złoty napój nietrudno. Wystarczy poczekać. – Piwo, piwko, piweczko! Dobre piwo! – znajomy, za każdym razem ten sam, donośny głos rozrywa na strzępy ciszę nocną. W razie, gdyby ktoś nie usłyszał, mężczyzna w znoszonej szarej kurtce, ze sportową torbą na ramieniu otwiera drzwi każdego przedziału. – Piwo dla państwa? Za każdym razem to samo pytanie. Zazwyczaj bez odpowiedzi. Czasem jednak ludzie kupują. Najtańsze, z supermarketu, tutaj po 4-5 zł za puszkę. Zapytany, ile zarabia, nie odpowiada. Dopiero po chwili, dając puszkę, mówi, że sprzedaje kilka w każdym pociągu. Przez noc się trochę uzbiera. Odchodzi, otwierając kolejny przedział. Te same słowa, niczym mantra. Może ktoś się skusi. Przechodzący konduktor nie reaguje. Odpowiada tylko na pozdrowienie handlarza i znika w wagonie pierwszej klasy. Aż dziwne, że konkurencji nie ma.&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;Tłum, wszędzie tłum&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Pociąg diametralnie zmienia się po świętach i dłuższych przerwach. Ciszę przerywaną wlewającymi się na kolejnych stacjach podróżnymi zastępuje bezustanny gwar ludzi stłoczonych na niemożliwie małej przestrzeni. Najlepiej mają jadący od początku do końca. Oni zawsze siedzą i wysiadają obywając bez ekwilibrystyki z bagażem. Inni mogą zapomnieć. O wygodzie, życzliwości, spokojnej podróży. Przepełnione korytarze, zablokowane wc. Przepychający się łokciami konduktor zazwyczaj rezygnuje po jednym przejściu. Częściej jednak po prostu nie wychodzi ze swojego przedziału, by nie denerwować ludzi. Ci reagują różnie. Niektórzy się śmieją, niektórzy przeklinają. Standardowo: kolej, rząd, ludzi obok. Bluzgi rzadko kiedy potrafią być oryginalne. Niektórzy nawet na to się nie silą. Zasypiają na stojąco, oparci głową o szybę przedziału. Inni z zazdrością patrzą na siedzących. Ci unikają ich wzroku. Czasem wprost przeciwnie – wyzywająco patrzą w oczy zdając sobie sprawę ze swej przewagi.&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;Niezmiennie&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p style=&quot;text-align: justify; line-height: 150%&quot; class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Za każdym razem tak samo. Podróż ciągnie się w rytm mijanych miast. Ludzie przychodzą, odchodzą. Kierownik pociągu wykonuje swoją pracę, nic więcej. Wrocław. Ktoś się budzi. Inny, nieświadomy końca jazdy, śpi w najlepsze i czeka na życzliwe potrząśnięcie ręki. Gdy człowiek dojedzie na miejsce to z ulgą opuszcza przedział. Ostatni rzut oka na fotel. Krok na peron. Inna rzeczywistość.&lt;/p&gt;</description>
<guid isPermaLink="true">http://gregorius.blogr.com/stories/1048383/</guid>
<pubDate>Mon, 15 Jan 2007 22:45:59 +0100</pubDate>
<dc:creator>gregorius</dc:creator>
</item>
<item><title>Węże w samolocie</title>
<link>http://gregorius.blogr.com/stories/1047232/</link>
<description>&lt;br /&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;Filmy złe mają tę zaletę, że z czystym sumieniem można je bezkarnie besztać, nurzać w błocie czy nawet, nomen omen, kąsać. Nie inaczej jest z rzeczoną produkcją. By ją rzetelnie omówić, to musiałbym najpewniej wylać tyle jadu, co obecne w tytule gady podczas feralnego lotu.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Gwiazda filmu - Samuel L. Jackson ponoć zgodził się na udział w nim bez czytania scenariusza. Po prostu, jak sam stwierdził, tytuł wydał mu się na tyle absurdalny i bezpretensjonalny, że chciał zobaczyć co z tego wyjdzie. Cóż, trzeba się z tym zgodzić, gdyż nazwa jest jednym z najlepszych elementów filmu.&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;Gdyby głupota miała skrzydła...&lt;/strong&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;O fabule można powiedzieć tyle, że jest. Ale czym – już mniej. Ani to dramat, ani to komedia, a już tym bardziej dobre kino sensacyjne. Może zarys? Proszę bardzo: chcący pozbyć się świadka mafiozo pakuje do samolotu skrzynię z mnóstwem jadowitych pełzaczy, które rozłażą się po samolocie i gryzą ludzi w różne ciekawe miejsca. Tak, w te również.&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Oryginalne? Owszem, ale równie głupie i nieprzemyślane, jak dzieci Gorge’a Busha.&lt;/p&gt;    &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Od strony technicznej film może się podobać co najwyżej entuzjastom produkcji typu &lt;em&gt;Czy leci z nami pilot? &lt;/em&gt;i &lt;em&gt;Anakonda. &lt;/em&gt;Cytując twórców: w większości użyto węży stworzonych przez komputer, gdyż te prawdziwe były zbyt mało ruchliwe. Efekt łatwy do przewidzienia: gady są częstokroć plastikowe i ruszają się jakby połknęły baterie Duracell.&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&lt;strong&gt;Po wężu do kłębka&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Film, po kilku absurdalnych scenach na początku, wali po oczach swą żałosnością do ostatniej minuty. Akcja rozwija się w sposób przewidywalny, kanoniczny wręcz. Złe charaktery dostają za swoje, dziatki wychodzą ze spotkania z wężami prawie jak Herkules w kołysce, a cały świat się przekonuje, że symulatory lotu służą nie tylko do rozwalania WTC.&lt;/p&gt;    &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Jak ochota jest, to pooglądać można. Nie gwarantuję jednak, że zdzierżycie do końca. Warto jednak się sprawdzić, choćby ze zwykłej ciekawości. &lt;/p&gt;</description>
<guid isPermaLink="true">http://gregorius.blogr.com/stories/1047232/</guid>
<pubDate>Sat, 06 Jan 2007 14:13:10 +0100</pubDate>
<dc:creator>gregorius</dc:creator>
</item>
<item><title>Bez taśmy</title>
<link>http://gregorius.blogr.com/stories/1043237/</link>
<description>&lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ostatnio gruchnęła wieść, że za rok w Opolu trzeba będzie śpiewać bez playbacku. Zgroza to i straszna krzywda dla naszej artystycznej wierchuszki. Wszyscy pożal się Boże artyści stracą, przynajmniej teoretycznie, niepowtarzalną okazję by prezentować się w blasku reflektorów nie nadwyrężając zbytnio swych strun głosowych. Ba – nie zdzierając ich w ogóle.&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Ten, kto wymyślił termin „śpiew z playbacku” zasługuje na miano dziedzica Goebbelsa. Najcudowniejsze jednak jest to, że wszyscy z ochotą przyklasnęli tej idei. Począwszy od wszelakiej maści organizatorów, wykonawców, producentów, przez krytyków i w końcu – publiczność. O ile tych pierwszych można zrozumieć, o tyle reakcje publiczności są cokolwiek wszeteczne. Oklaskiwać artystów, owszem – ale za co? Za wygląd? Koncert to nie rewia mody, tam się śpiewa. A że nie każdy potrafi, to trudno – Mandaryna może co najwyżej mikrofon nosić lepszym od siebie.&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Widocznie decyzja ta zapadła po żenadzie z udziałem wyżej wymienionej artystki. Cóż, swym popisem splendoru uroczystości nie dodała, a nic tak nie podniesie poprzeczki jak obietnica dobrego show bez magnetofonów w tle. Jednak czy w takiej sytuacji nie byłoby prościej po prostu wyłączyć mikrofony występującym? Niech skaczą jak pajacyki, kupczą silikonem, ale na miłość boską, niech nie śpiewają – jeszcze publiczność usłyszy i sprzedaż spadnie.&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;W świetle powyższych decyzja o graniu bez playbacku może dziwić równie wielce, co marzenia Leppera o kolejnej kadencji w Sejmie. Gdy się jednak bliżej przyjrzeć komunikatowi, to okaże się, iż playback można będzie stosować wszędzie prócz Debiutów i Superjedynek. &lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Zaiste, genialne rozwiązanie! Najpopularniejsze koncerty polecą z taśmy a gawiedź z uciechy, że wzrósł poziom artystyczny będzie uszami wprost klaskać. Na śpiewane na żywo popłuczyny w postaci nędznego hiphopu czy innego barachła i tak nikt nie zwróci uwagi.&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;  &lt;p class=&quot;MsoNormal&quot;&gt;Cóż, za dwa lata okaże się, że całe Opole idzie bez taśmy. Komunikat ten będzie jednak dotyczył tylko prezenterów.&lt;/p&gt;</description>
<guid isPermaLink="true">http://gregorius.blogr.com/stories/1043237/</guid>
<pubDate>Sat, 09 Dec 2006 17:58:15 +0100</pubDate>
<dc:creator>gregorius</dc:creator>
</item>
<item><title>Rzuciłem do kubka</title>
<link>http://gregorius.blogr.com/stories/1043131/</link>
<description>&lt;p&gt;Tak po prostu. Siedziała przy moście na Ostrowie Tumskim. Starsza kobieta. Nie wiem, czy bezdomna, biedna, czy po prostu nie miała innego zajęcia. Nawet mnie to nie obchodziło. Bo i dlaczego? Każdy ma swoje zmartwienia.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ona miała co najmniej jedno – nakarmić psa. Ściskała go w rękach: zwyczajny kundel, może nie piękny, ale dość ładny w swej wrodzonej pospolitości. Poza tym, że wzbudzał litość postronnych i tym samym przyczyniał się do zwiększenia prosperity właścicielki pełnił jeszcze jedną zasadniczą rolę: grzał kobiecinę w ręce. Zgrabiałymi dłońmi przeczesywała futro psiaka w poszukiwaniu ulatniającego się ciepła. Ten leżał grzecznie na kolanach – widać przyzwyczajony do tego rodzaju pieszczoty i zarobku.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Musi być samotna. Może mąż umarł na zawał? Kto wie. Stara kobieta została. Gdzieś tam, w pustym mieszkaniu, siedzi wieczorami i patrzy przez okno na zdychające z ohydy podwórko. Na przemykających chyłkiem pod szarymi, brudnymi okiennicami ludzi, którzy nawet nie wiedzą, że ktoś jeszcze jest w stanie patrzeć.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;Tak, na pewno ma dom. Nie miała ze sobą żadnych tobołów, wypłowiałych reklamówek i warstw starych, znoszonych ciuchów na grzbiecie. Miała dokąd wrócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo ma mniej, niż można sądzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy po prostu siedziała. Mechaniczny ruch. Tam i z powrotem, przedzierając się przez brązowe, splątane włosie kundla siedzącego na podomce wystającej spod rozpiętej kurtki. Tam i z powrotem. Raz za razem. Nawet nie patrząc. Na psa, kościół, rzekę. Nie patrząc na ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oni też nie patrzyli. Większość przyspieszała kroku, czując na sobie zaciekawiony wzrok psa. Czasem popatrzyli, ale nie widzieli. Cudowne uczucie – być metr od siebie, a nie zauważać, że ktoś nie widzi. Całe dni w niewidzącej samotności, z ludźmi na wyciągnięcie ręki. Nieraz bez ani jednego słowa. Poza „dziękuję”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, podziękowała. Ale nawet nie popatrzyła mi w oczy. Osobliwe doznanie. Zostać zauważonym przez moment, wyrwanym z tła, z kontekstu niewidzenia. Być powołanym do istnienia przez garść drobnych, szybko ciśniętych do wyścielonego chusteczką higieniczną kubka. Pożyć kilka sekund, by umrzeć, gdy podzięka wybrzmi i zapaść się ponownie w niebyt obojętności świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smieszne. Nawet nic nie powiedziałem. Zapinając skórzany portfel zastanawiałem się, dlaczego to w ogóle zrobiłem. Co sprawiło, że wytrzepałem garść drobniaków i na pozór niedbale cisnąłem do niebieskiego naczynia? Sam nie wiem.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Mógłbym się usprawiedliwiać dobrym sercem. Mógłbym zwalić wszystko na karb wychowania, litości. Całego bagażu uczuć, natchnień. W końcu na trzcinę, gwiazdy nade mną, czy na cienie w jaskini, uparcie dążące do ostrości.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Odpowiedź jednak jest znacznie prostsza. Bo miałem gotówkę. Bo te nędzne, zaśniedziałe, brudne drobniaki nic dla mnie znaczyły. Po prostu zrobiłem miejsce w portfelu.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zabawne, jak szybko człowiek przyzwyczaja się do pieniędzy.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</description>
<guid isPermaLink="true">http://gregorius.blogr.com/stories/1043131/</guid>
<pubDate>Fri, 08 Dec 2006 20:06:32 +0100</pubDate>
<dc:creator>gregorius</dc:creator>
</item>
<item><title>Na dobry początek...</title>
<link>http://gregorius.blogr.com/stories/1043108/</link>
<description>&lt;p&gt;Właśnie - początek.&lt;a href=&quot;http://gregorius.blogr.com/photos/1054679/&quot;&gt;&lt;img class=&quot;entry-inline-image&quot; src=&quot;http://static.blogr.com/tenants/com/sites/gr/gregorius/media/obraz-052.thumbnail.jpg&quot; border=&quot;3&quot; alt=&quot;Oczy...&quot; title=&quot;Oczy...&quot; hspace=&quot;10&quot; vspace=&quot;10&quot; width=&quot;100&quot; height=&quot;75&quot; align=&quot;right&quot; /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; Początki bywają najtrudniejsze. Człowiek nigdy nie wie, co napisać. Co prawda, to nie jest pierwszy blog, ale poprzedni zaginął gdzieś w mrokach dziejów. Uznajmy, że go nie było. Będzie łatwiej...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tak czy inaczej... Przedstawienie czas zacząć. Po raz kolejny. Ciekawe, kiedy mi się znudzi tym razem... &lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;</description>
<guid isPermaLink="true">http://gregorius.blogr.com/stories/1043108/</guid>
<pubDate>Fri, 08 Dec 2006 15:28:30 +0100</pubDate>
<dc:creator>gregorius</dc:creator>
</item>
</channel>
</rss>
